Terapia czaszkowo-krzyżowa dla dzieci rozwiedzionych rodziców

Dotykam delikatnego ciała dziecka i czuję, jak w nim w środku wszystko drży… Na zewnątrz jest w porządku, uśmiecha się, jest rozmowne, ale ciało mówi zupełnie coś innego. W środku jest wyczuwalny lęk, ciało czasami przeszywa impuls, jakby mówiło – „to wszystko nie dzieje się naprawdę, w domu jest nadal moja cała rodzina, w której czuję się bezpiecznie, jest tam moja Mama i jest tam mój Tata”.
Terapia czaszkowo-krzyżowa potrafi otulić dzieci, zostawić w nich ślad spokoju i niewyobrażalnego relaksu. Gdy dziecko poczuje się bezpieczne, gdy położy się na łóżku, wsłuchane w rytm spokojnej muzyki, poddając się masażowi misami, a potem terapii czaszkowo-krzyżowej, potrafi na chwilę zostawić swoje zachwiane poczucie wartości i pozwolić sobie i ciału odetchnąć. Wrócić do homeostazy. Na jak długo? To zależy co go spotyka po powrocie do domu. Czy jest to samotność, pustka, telefon czy komputer i wirtualni znajomi, wirtualna znana, „bezpieczna” rzeczywistość, czy rozmowa z rodzicem, z którym został? Jedno jest niemal pewne, pod szczerym uśmiechem, radością, stwierdzeniem „nic mi nie jest”, kryje się lęk i rozsypana tożsamość, która potrzebuje sporo czasu, spokoju, pracy z ciałem, regeneracji układu nerwowego, aby powróciła do balansu. Nowego balansu, w nowej innej rzeczywistości. Dzieci też potrzebują czasu, aby tę nową rzeczywistość uznać znów za bezpieczną i stabilną.
Pomagajmy dzieciom, czasami terapia czaszkowo-krzyżowa może być alternatywą dla psychoterapii, z kilku powodów. Na pewno regeneruje bardzo nadszarpnięty układ nerwowy, ale jedna z najważniejszych moim zdaniem zalet to – terapia ta nie wymaga rozmowy – czasami dzieci, zwłaszcza nastolatki – nie chcą rozmawiać, jest im trudno rozmawiać, więc bronią się przed terapiami, w której główny nacisk kładzie się na rozmowę. Zatem, właśnie regulacja układu nerwowego może być pomocna i być początkiem, zanim przekonają się do innej formy pomocy. Początkiem swojej nowej drogi…
Zapraszam
Jola Prusak